lis 2 12

Zobaczyć człowieka… niepełnosprawnego

admin
283147.3

„Oni są wśród nas”. Oto pierwsze skojarzenie jakie przychodzi na myśl postronnemu obserwatorowi życia i rzeczywistości, kiedy dostrzega osoby niepełnosprawne. Niemal machinalnie, bez dłuższej refleksji, nasuwa się spostrzeżenie „oni”. Jakby inni, obcy, bardziej potrzebujący. Niepełnosprawność bywa przez wiele osób postrzegana jedynie w kategoriach deficytów, dysfunkcji, nieprawidłowości rozwojowych, a tym samym, w oczach wielu odziera osobę- konkretnego człowieka, z tego co jest nam wspólne-człowieczeństwa i ogromnego potencjału życiowego, który nie jest mierzony miarą współczesnej ekonomii, czy wszędobylskiego pragmatyzmu. Niestety. Zbyt często widzimy problem, nie zaś człowieka. Skupiamy się nad tym czego takiej osobie brakuje, z czym walczy. Siłą rzeczy, wówczas istnieje dla nas jedynie wyzwanie z pogranicza taniego hasła reklamowego „pomóżmy im. Zmieniajmy ich świat!”. Stają się przedmiotem naszych zainteresowań, nie zaś równorzędnym partnerem w dialogu przeprowadzanym na płaszczyźnie wspólnego dorastania, kształtowania dojrzalszego ( także duchowego) człowieczeństwa.

Tymczasem, tak na dobrą sprawę, ten „ich” świat to szansa dla „naszego” świata. Odczucie bólu, żalu niezrozumienia czy wręcz odrzucenia, akceptacja swojej niemocy, oczekiwanie z tęsknotą na każdy przejaw zainteresowania i ludzkiego „bycia”…To nie kodeks nienormalności życiowych. To głębokie pragnienia, które niemal każdy z nas żywi w głębi swojej natury, lecz nie chce o tym mówić, skrzętnie zasłania owe pragnienia i tęsknoty pod pancerzem pozornej normalności i politycznej poprawności człowieka = populistycznego bohatera.

Niemoc fizyczna osób niepełnosprawnych to apel wołający o drugiego „brata”, szansa byś stał się przed nimi i przed samym sobą „człowiekiem”, który wiele może…bo chce. Samospełnienie, docenienie, poczucie bycia potrzebnym, a nie bardziej sprawnym, błyskotliwym, elokwentnym. Oto przymioty, które wówczas wypływają z prawdziwego skarbca ludzkiego serca. Gotowego pomagać, nie zaś kalkulować Podobnie i problemy w komunikacji. To tak naprawdę wołanie o naszą umiejętność słuchania i wyrażania siebie za pomocą uczuć, sytuacji, kontekstów życiowych, nauka zmierzająca do tego by uświadomić nam, „pozornie zdrowym”, że zalewamy siebie potokiem słów, obietnic, jakże często bez pokrycia i urzeczywistnienia.

„Są jednak ludzie…”oto drugie skojarzenie związane nie tyle z ogólną opinią społeczną co bardziej z moją posługą na rzecz osób niepełnosprawnych. Zasadniczo wywodzą się z grona najbliżej rodziny lub oddanych wolontariuszy. Poszukują radości życia, chcą zatrzymać się w pędzie codzienności i zacząć cieszyć się tym co tak na pozór bywa prozaiczne i wydawać by się mogło infantylne, że dla wielu zobojętnianych, zgorzkniałych, a może i beztroskich, niegodne naszej uwagi. Ludzki uśmiech, uścisk dłoni, krótki spacer, wspólny posiłek…Dla młodych ludzi związanych w jakikolwiek sposób z osobami niepełnosprawnymi, to już nie jest przyzwyczajenie, lecz prawdziwy ceremoniał, radość życia, entuzjazm codzienności.

Dostrzegam jednak, że czasami kieruje nami lęk, obawa przed tym co zrobić, jak się zachować wobec niepełnosprawnych. Mało myślimy o nich samych , zaś wiele o naszej „autoprezentacji”. Najważniejsze w byciu z nimi (mowa oczywiście o osobach z niepełnosprawnością) to chęć, poczucia tego że jestem ich „towarzyszem” nie zaś reformatorem, uzdrowicielem, że nie mam odpowiedzi i monopolu na wszystko.

Warto rozejrzeć się w naszych środowiskach. Dostrzec nie tyle niepełnosprawność co człowieka. Porozmawiać z nim, z rodziną, włączyć się grupę wolontariatu działającego na rzecz osób niepełnosprawnych. Zobaczyć człowieka…oto pierwsze i podstawowe „przykazanie” wolontariusza chcącego włączyć się w pomoc niepełnosprawnym. To co będzie później, jest już tylko konsekwencją dialogu, czasami i bezsłownego, zainicjowanego spojrzeniem, które nie przeraża, ale inspiruje….

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress