lis 5 12

Rozważanie o Miłosierdziu Bożym

admin
19b

O Jezu Najsłodszy, którego miłość do rodzaju ludzkiego wyraża się w Twojej obecności w Najświętszym Sakramencie! Przybywamy do Ciebie w pielgrzymce wiary, ale jednocześnie w ludzkim utrudzeniu i obciążeniu. W modlitewnym akcie zawierzenia, poszukujemy Twojej obecności, jak czynili to biblijni bohaterowie, z nadzieją że nas dostrzeżesz, wysłuchasz i pomożesz.

Klęczymy przed twoim świętym obliczem, bo wierzymy, że jesteś Bogiem z nami, zapowiadanym Emanuelem. Uwielbiamy jednocześnie Twój przymiot miłosierdzia, będący nadzieją człowieka grzesznego…Sam będąc samym miłosierdziem, chcesz nas nauczyć jak być człowiekiem miłosierdzia.

Nie ma nic piękniejszego nad cnotę miłosierdzia. Jakkolwiek istotą doskonałości jest miłość Boga, ale ona jest niemożliwa bez czynnej miłości bliźniego i dlatego św. Jan Apostoł nazywa tego kłamcą, kto mówi, że kocha Boga, a nie świadczy miłosierdzia bliźnim (1 J 4,7-21). Cnota miłosierdzia jest spójnią braterstwa wśród ludzi, matką czujną, która wszystkich, co cierpią, ratuje i pociesza; jest obrazem Opatrzności Bożej , bo ma oko otwarte na potrzeby każdego; jest przede wszystkim obrazem miłosierdzia Bożego, jak powiedział Zbawiciel: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Powinniśmy zrozumieć, że cnota ta nie jest nam tylko doradzana, ale jest ścisłym obowiązkiem każdego chrześcijanina.

Jeszcze w wyższym stopniu obowiązek miłosierdzia wkłada na nas Zbawiciel. Opisując Sąd Ostateczny wkłada w usta Sędziego taki wyrok:

„Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, który przygotowany diabłu i jego aniołom!” (Mt 25,41). Mimo woli chcemy zapytać Pana, za co na wieki ich odtrąca? Czy byli źli, bezbożni, mężobójcy, nieczyści? Być może, ale Sędzia nie to im wyrzuca. Jako jedyny powód wymienia brak uczynków miłosiernych względem bliźnich.

Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie… Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili (Mt 25,42-45). Po tych słowach Pana Jezusa chyba nie trzeba dowodzić, że cnota miłosierdzia jest ścisłym obowiązkiem, albowiem Bóg sprawiedliwy karać nie może za to, co nie jest nakazane. Ta cnota niewątpliwie jest wielkim przykazaniem, jeżeli za brak jej Zbawiciel grozi potępieniem.

Wielu ludzi ma błędne pojęcie o cnocie miłosierdzia; myślą oni, że pełniąc uczynki miłosierdzia czynią tylko łaskę i ofiarę, która zależy od woli i dobrego serca naszego. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Cnota miłosierdzia nie jest tylko radą, do której można się stosować lub jej zaniechać bez konsekwencji grzechu, lecz jest wezwaniem kierowanym do nas przez samego Boga i jednocześnie miarą naszego chrześcijaństwa. Do tego potrzeba jednak wyobraźni miłosierdzia, do tego potrzeba nie tylko dostrzegania ludzkiej biedy, nędzy, bezradności…ale potrzeba decyzji woli, wyzbycia się egoizmu, pokusy krytykanctwa i pochopnych osądów. Z motywacji wiary powinna nami kierować chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi, w którym niejednokrotnie widnieje cierpiące oblicze Chrystusa, wołającego „pragnę!”. Pragnę Twojej obecności, pomocnej dłoni, daru modlitwy, dobrego słowa…Czy kiedykolwiek widziałem w drugim oblicze cierpiącego Chrystusa?

 Jeśli nie przedrę się jedynie przez barierę ludzkiego człowieczeństwa, spojrzenia kalkulującego zyski i straty, jeśli nie będzie we mnie motywów działania wynikających z wiary…nie zobaczę Jezusa w umęczonej i zbolałej twarzy bezdomnego, chorego, niepełnosprawnego.

Idziemy przez codzienność w trosce o własne interesy, w zabieganiu o mój dobrostan, odpowiednie samopoczucie…A tuż obok mnie, w sąsiedztwie, w zakładzie pracy, przy przydrożnym sklepie….dramat niechcianego dziecka, zrozpaczonej kobiety tracącej dziecko z tytułu nieuleczalnej choroby, alkoholik borykający się z chorobą, wreszcie znajomy przykuta do łoża boleści, samotnie spędzająca każdą minutę zegarowej doby…Czyż nie jest to znak czasu? Czyż nie jest to wezwanie do praktykowania cnoty miłosierdzia? Czyż wreszcie nie jest to możliwość naszego zasługiwania na niebo? Czyż nie jest to…Jezus opuszczony?

Jezu! Wołamy dziś z wiarą, przywołując modlitwę z kolekty mszalnej: Niech Twoja łaska nas uprzedza i stale nam towarzyszy, pobudzając naszą gorliwość do pełnienia dobrych uczynków! Modlimy się też za psalmistą Pańskim: Nasyć nas Panie Twoim miłosierdziem!

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress