gru 7 12

Jan Paweł II o ubogich cz. II

admin
jasko

Rzeczywistość cierpienia znamy od zawsze i często jest ona obecna w ciele, duszy i sercu każdego z nas. Poza obszarem wiary ból stanowił zawsze wielką tajemnicę ludzkiej egzystencji. Jednak od kiedy Jezus, przez swoją mękę i śmierć odkupił świat, otwarła się nowa perspektywa: cierpienie pozwala doskonalić czynienie daru z siebie i osiągnąć najwyższy stopień miłości (por. J 13,1), dzięki temu, który„umiłował i samego siebie wydał za nas” (Ef 5,2). Cierpienie jako uczestnictwo w tajemnicy Krzyża może być przyjęte i przeżywane jako współpraca w zbawczym posłannictwie Chrystusa. Sobór Watykański II potwierdził to przeświadczenie Kościoła o szczególnej jedności z Chrystusem cierpiącym za zbawienie świata, tych wszystkich, którzy doznają udręki i ucisku.

Jezus, głosząc błogosławieństwa, wymienia wszystkie przejawy ludzkiego cierpienia: ubodzy, głodni, doznający udręki, pogardzani przez społeczeństwo lub niesprawiedliwie prześladowani. My również, patrząc na świat, odkrywamy tyle nędzy w wielorakich dawnych i nowych formach: znaki cierpienia są wszędzie. Rozważmy więc je w dzisiejszej katechezie, starając się zrozumieć lepiej zamiary Boże, kierujące ludzkością po drogach tak bolesnych, oraz zbawczą wartość cierpienia — podobną do wartości pracy — dla całej ludzkości.

Na krzyżu ukazana została chrześcijanom „ewangelia cierpienia”. Jezus rozpoznał w swej ofierze drogę do odkupienia ludzkości wskazaną przez Ojca i poszedł tą drogą. Zapowiedział również uczniom, że będą mieli udział w tej ofierze: „Zaprawdę, zaprawdę,powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił”(J 16,20). Zapowiedź ta nie jest odosobniona ani wyczerpująca, uzupełniają bowiem słowa o przemienieniu bólu w radość: „Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość”. W odkupieńczej perspektywie męka Chrystusa poprzedza zmartwychwstanie. A więc również i ludzie są włączeni w tajemnicę Krzyża, by uczestniczyć z radością w tajemnicy zmartwychwstania.

Z tego też powodu Jezus nie waha się nazwać błogosławionymi tych, którzy cierpią: „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. […] Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. […]Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie,albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie” (Mt 5,4.10-12). Nie można zrozumieć tego błogosławieństwa, jeśli się nie uzna, że życie ludzkie nie ogranicza się do czasu spędzonego na ziemi, ale zwrócone jest całkowicie ku doskonałej radości i pełni życia w wieczności. Ziemskie cierpienie, kiedy zostaje przyjęte w miłości, upodabnia się do gorzkiej pestki zawierającej ziarno nowego życia, skarb Boskiej chwały, którą człowiek otrzyma w wieczności.Nawet jeśli świat pełen zła i wszelkiego rodzaju nieszczęść często stanowi widok godny pożałowania, zawiera się w nim jednak nadzieja na inny, lepszy świat miłości i łaski. Nadzieja ta ma swe źródło w obietnicy Chrystusa. Dzięki niej ludzie cierpiący, złączeni z Nim w wierze, doświadczają już w tym życiu radości, która po ludzku wydaje się niewytłumaczalna. Istotnie, niebo zaczyna się na ziemi, szczęśliwość — jeśli można się tak wyrazić — jest zapowiedziana w błogosławieństwach. „W osobach świętych — mówił św. Tomasz z Akwinu — zostaje zapoczątkowane życie w szczęśliwości”.

Następną podstawową zasadą wiary chrześcijańskiej jest owocność cierpienia, a więc powołanie wszystkich cierpiących do złączenia się z odkupieńczą ofiarą Chrystusa. W ten sposób cierpienie staje się ofiarą: tak działo się i dzieje nadal w tylu świętych duszach. Zwłaszcza ludzie doznający cierpień moralnych, które mogłyby wydawać się absurdalne; odnajdują w cierpieniach moralnych Jezusa sens własnych doświadczeń i wraz z Nim przekraczają próg Getsemani. W Nim znajdują siłę, by zaakceptować ból ze świętym poddaniem się i ufnym posłuszeństwem woli Ojca. Czują wówczas, jak w ich sercach rodzi się modlitwa z Getsemani: „Ojcze, […]nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!” (Mk 14,36).Utożsamiają się mistycznie z Jezusem mówiącym w chwili aresztowania: „Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?” (J 18,11). W Chrystusie znajdują również odwagę, by ofiarować swoje cierpienia dla zbawienia wszystkich ludzi,pouczeni przez ofiarę na Kalwarii o tajemniczej owocności wszelkich ofiar,zgodnie z zasadą wypowiedzianą przez Jezusa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12,24).

Nauczanie Jezusa potwierdza apostoł Paweł, który miał bardzo żywą świadomość uczestnictwa w męce Chrystusowej poprzez swoje życie oraz współpracę, którą w ten sposób mógł ofiarować dla dobra wspólnoty chrześcijańskiej. Dzięki zjednoczeniu z Chrystusem w cierpieniu mógł powiedzieć, że dopełnia w sobie braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (por. Kol 1,24).Przekonany o owocności swego zjednoczenia z odkupieńczą męką, głosił: „Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was — życie” (2 Kor 4,12). Udręki życia apostolskiego nie odbierały Pawłowi odwagi, lecz umacniały jego nadzieję i ufność, ponieważ widział, że męka Chrystusa była źródłem życia: „Jak bowiem obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też wielkiej doznajemy przez Chrystusa pociechy. Ale gdy znosimy udręki — to dla pociechy i zbawienia waszego” (2 Kor 1,5-6).Patrząc na ten wzór, uczniowie Chrystusa lepiej pojmują nauczanie swego Mistrza o powołaniu do krzyża umożliwiającym pełny rozwój życia Chrystusowego w ich osobistej egzystencji oraz tajemniczą owocność dla dobra Kościoła.

Uczniowie Chrystusa mają przywilej rozumienia „ewangelii cierpienia”, która przynajmniej pośrednio miała wartość zbawczą we wszystkich epokach, ponieważ „poprzez wieki i pokolenia stwierdzono, że w cierpieniu kryje się szczególna moc przybliżająca człowieka wewnętrznie do Chrystusa, jakaś szczególna łaska”.

Ten, kto idzie za Chrystusem, kto przyjmuje teologię cierpienia św. Pawła, wie, że z cierpieniem związana jest cenna łaska, Boska przysługa, nawet jeżeli łaska ta pozostaje dla nas tajemnicą, ponieważ kryje się pod pozorami bolesnego przeznaczenia. Na pewno nie jest łatwo odkryć w cierpieniu autentyczną Boską miłość, która poprzez zaakceptowane cierpienie pragnie wynieść życie ludzkie do poziomu zbawczej miłości Chrystusa. Wiara pomaga nam jednak przyjąć tę tajemnicę, a w duszy człowieka cierpiącego zaprowadza mimo wszystko pokój i radość. Niekiedy może on powiedzieć wraz ze św. Pawłem: „Pełen jestem pociechy, opływam w radość w każdym ucisku” (2 Kor 7,4).

Człowiek żyjący w duchu ofiary Chrystusa czuje się powołany do naśladowania Go również w niesieniu pomocy cierpiącym. Jezus przynosił ulgę wielu cierpiącym, z którymi się spotykał. Również i w tym stanowi dla nas doskonały wzór. Ogłosił On również przykazanie wzajemnej miłości; mówiące o współczuciu i wzajemnej pomocy. W przypowieści o dobrym Samarytaninie Jezus uczy podejmowania wielkodusznych inicjatyw dla dobra tych, którzy cierpią. Objawił swą obecność w tych wszystkich, którzy znajdują się w potrzebie lub cierpią, stąd wszelka pomoc okazana potrzebującym dosięga samego Chrystusa (por. Mt 25,35-40).

Na zakończenie chciałbym wszystkim słuchającym mnie poddać pod rozwagę słowa Jezusa: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Oznacza to, że cierpienie, którego przeznaczeniem jest uświęcenie tych, którzy cierpią, ma uświęcać również tych,którzy niosą im pomoc i pociechę. Pozostajemy zawsze w sercu tajemnicy zbawczego Krzyża!/K 27. 04.1994/

K – Katechezy o Kościele

CYTATY Z KOMPUTEROWEGO ZBIORU DOKUMENTÓW PAPIESKICH Wyd .m Kraków1999

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress